DEZINFORMACJA I MISINFORMACJA

 

Dezinformacja stanowi obecnie poważne wyzwanie i zagrożenie dla wielu państw i organizacji, między innymi Stanów Zjednoczonych, krajów członkowskich Unii Europejskiej czy NATO. Efekty zorganizowanych kampanii dezinformacyjnych są widoczne w rzeczywistości - wpłynęły na wyniki wyborów w kilku krajach (np. w USA i Wielkiej Brytanii), wywołały straty w wysokości miliardów euro, a także przyczyniły się do wzrostu społecznego poczucia zagrożenia.

 
Rodzaje informacji.png

Według raportu opracowanego przez naukowców z Uniwersytetu Oksfordzkiego w 2019 roku, kampanie dezinformacyjne były prowadzone polityczne w 70 państwach, co oznacza ponad dwukrotny wzrost podobnych działań w ciągu dwóch lat. W każdym z tych krajów co najmniej jedna partia polityczna lub jednostka rządowa była zaangażowana w manipulację w mediach społecznościowych.  Badanie przeprowadzone przez MIT w 2018 roku wykazało, że na Twitterze dezinformacja rozprzestrzenia się sześć razy szybciej niż fakty. Dlaczego tak jest? Ponieważ przekaz fałszywych informacji często w ogóle nie wymaga udziału człowieka.

Zautomatyzowane fałszywe konta w mediach społecznościowych są znane jako boty. Wykorzystuje się je do rozpowszechniania fałszywych narracji, tworzenia szumu medialnego wokół określonego tematu, a tym samym zachęca się prawdziwych użytkowników do czytania zmyślonych lub zmanipulowanych informacji. Boty nie są złe same w sobie, jednak mogą być wykorzystywane przez jednostki i organizacje mające wrogie intencje.

Kampania dezinformacja podczas wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku stały się podręcznikowym przykładem wykorzystania botów i farm trolli (jedną z największych była Agencja Badań Internetowych (IRA) z siedzibą w Petersburgu) do operacji wywierania wpływu. Naukowcy z University of Nebraska przeanalizowali kluczowe taktyki stosowane przez IRA w celu dotarcia do odbiorców w Stanach Zjednoczonych. Trolle wykorzystywały na przykład reklamy na Facebooku i Instagramie zaadresowane zarówno do środowisk prawicowych jak i lewicowych, a także kanały komunikacyjne społeczności Afroamerykanów, w zależności od grupy docelowej odpowiednio wzmacniając określone elementy i formy przekazu.


W regionie bałtyckim największe zagrożenie dezinformacyjne stanowią rosyjskie media państwowe (m.in. Sputnik, RT, Rubaltic) oraz marginalne media na Litwie, Łotwie, w Estonii i Polsce, które nagłaśniają prokremlowskie przekazy również w lokalnych językach.

Wojna informacyjna przenosi się z rządów krajowych na czarny rynek – dzięki łatwo dostępnym narzędziom w zasadzie każdy może zorganizować swoją kampanię dezinformacyjną. Badanie przeprowadzone przez Recorded Future sugeruje, że „dezinformacja jako usługa” jest publicznie dostępna na forach kryminalnych, może być dowolnie dostosowana do wymagań zamawiającego i jest tania - ceny oscylują w granicach od 15 dolarów do kilku tysięcy.

Szerzenie dezinformacji i związane z tym próby informacyjnej destabilizacji państw i społeczeństw podejmowane są przez kraje takie jak Rosja, Chiny czy Iran i zostały uznane przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA, Unię Europejską i Wielką Brytanię za jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa narodowego. W kontekście państw bałtyckich Departament Bezpieczeństwa Litwy określił Rosję i Chiny jako państwa niosące największe zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego nie tylko w regionie, ale i na świecie.